sobota, 13 grudnia 2014

Hello, czy ktoś mnie jeszcze pamięta?

Cześć, cześć, cześć!

   Miało być pięknie, a wyszło jak zawsze. Mimo to startuję z nowym opowiadaniem. Nie mogę się przecież lenić do końca świata. Ferie tuż, tuż i powinnam się za coś zabrać. Niedawno naskrobałam takie jakieś gówno. Teraz wystarczy tylko to gówno obrobić i będzie git. Lecę się za ti zabrać. Poza tym należy radykalnie zmienić wygląd bloga. Ten wydaje mi się ponury.
   Nie wiem, czy jeszcze ktoś tu zagląda, ale nawet jeżeli nie to musi być ładnie. Chociażby ze względu na moją psychikę.

No dobra. Idę tworzyć skomplikowaną fabułę, zawiłe intrygi i nietuzinkową osobowość bohaterów. :)

T <3

sobota, 20 września 2014

Co ty na to, tato?

Cześć,

  Dawno mnie tu nie było. Ale postanowiłam odkurzyć stare śmieci i sprawdzić czy ten rower nadaje się jeszcze do jeżdżenia.
Po pierwsze to nie mam pojęcia czy będę kontynuować tą historię. Nie mam weny, pomysłów i w ogóle niczego, a nie chcę zamienić tego w jakiegoś śmiecia ( chyba, że już to zrobiłam he, he ).
Postanowiłam więc, że zamienię tego bloga na bloga z one partami, one shotami, miniaturkami czy jak tam to sobie nazwiecie. Nie ważne. Historię Cristal i Toniego pozostawię nienaruszoną. Może jeszcze kiedyś do tego wrócę, może nie.
Ale od tej pory zmieni się wszystko. Poczynając od wyglądu, poprzez zakładki, a kończąc oczywiście na treści.
Pomyślałam również, że te krótkie historie będą nosiły tytuły piosenek. Fajnie, prawda.
Do przeczytania
Truskawka <3  

piątek, 15 sierpnia 2014

Rozdział 2 Zagubiona i odnaleziona

 - Cris śniadanie!

    Obudził ją głos mamy. Powoli otworzyła oczy. Leżała na swoim łóżku, przykryta kołdrą. Pierwszy co zauważyła było niedomknięte okno. Coś było nie tak. Szatynka natychmiast zerwała się z łóżka. Niestety zaplątała się we własne nogi i runęła jak długa na podłogę.

- Cudownie.

Podniosła się i szybko zeszła na dół. Przy stole siedziała już jej mała, dziesięcioletnia siostrzyczka Molly.

- Cześć kochanie.

Powiedziała i pocałowała małą główkę dziewczynki.

- Cześć Cristal.

    Powiedziała mała. Była bardzo podobna do mamy. Blondynka, niebieskie oczy. Za to Cristal nie była podobna do nikogo. Miała brązowe afro, które nijak nie dało się uczesać. Jedno jej oko było opalizująco niebieskie, a drugie tak czarne, że nie widać było źrenicy. Była wysoka, ale nie za bardzo. Je drobna budowa nie pozwała na udzielanie się w żadnym sporcie promowanym przez małe liceum Richmond High. Pozostawało jej bieganie. Robiła to bardzo często, gdy tylko miał czas.

- Jak tam pierwszy dzień wakacji?

Spytała z uśmiechem mama.

- Fajnie.

Odpowiedziała Cristal, a Molly tylko uniosła kciuk w górę. Szatynka od razu poznała, że coś jest nie tak, więc od razu gdy skończyły jeść wzięła siostrę na górę do swojego pokoju. Usiadły na łóżku w milczeniu.

- Co jest?

Spytała, a Molly zaczęła nerwowo wykręcać palce.

- Bo… bo jest taki chłopak.

- Jest taki chłopak?

Powtórzyła Cristal. Pamiętała, że ona zaczęła zauważać chłopaków dopiero w drugiej klasie gimnazjum.

- Jak ma na imię?

- Carter.

- I co z nim?

- Podoba mi się, ale już ma dziewczynę.

Cris nerwowo wciągnęła powietrze. Dziesięć lat i już dziewczyna?

- Nie wiem co robić Cris. – jęknęła dziewczynka – Czuję, że jestem brzydka i dlatego mu się nie podobam.

Szatynka przez chwilę myślała co powiedzieć, a potem wstała i wyciągnęła rękę do siostry i powiedziała

- Chodź.

Blondynka chwyciła jej rękę i poszła za nią do lustra. Dziewczyna stanęła za nią i powiedziała biorąc do ręki pasmo jej włosów

- Patrz masz piękne, długie i zdrowe włosy. Masz duże i niebieskie oczy. Jesteś szczupła i całkiem wysoka jak na swój wiek. Na razie tego nie widać, ale gdy będziesz starsza i rysy ci się trochę zmienią będziesz naprawdę piękną, młodą damą.

- Dziękuję Cristal.

Blondynka przytuliła szatynkę. 

 

Gdy Molly wyszła z pokoju Cristal od razu zaczęła wyciągać swoje ubrania do biegów, na które składały się odblaskowa bluzka, krótkie czarne spodenki i adidasy. Z dziesięć minut zajęło jej wiązanie włosów w kucyk. Zeszła na dół, powiedziała, że idzie pobiegać i wyszła z domu. Na ganku chwilę się rozciągała, a potem ruszyła prosto do lasu. Biegła miarowym rytmem od czasu do czasu zmieniając kierunek. Nagle usłyszała za sobą kroki. Postanowiła się nie odwracać i tylko przyśpieszyła. W końcu przestała je słyszeć, więc zwolniła. I w tym momencie zdała sobie sprawę z tego, że nie wie, w którym miejscu w lesie się znajduje.

 

- To nie może być prawda, to nie może być prawda, to nie może być prawda.  

Powtarzała jak mantrę rozglądając się wokoło.

- Co nie może być prawdą księżniczko?

Usłyszała. Kilka metrów od niej stał ten chłopak, którego dzisiaj rano spotkała w lesie.

- Emmm… nic, nic. Tylko…

- Zgubiłaś się.

Stwierdził, a Cristal przez chwilę nie wiedziała czy powiedzieć prawdę czy nie. Stwierdziła jednak, że nie ma sensu kłamać.

- Tak.

Brunet podszedł bliżej niej.

- I co masz zamiar z tym zrobić?

- Nie wiem. – jęknęła i usiadła na pniu drzewa – Nie mam telefonu, moja mam nie wie, gdzie jestem.

Chłopak usiadł obok niej.

- Jak właściwie masz na imię?

Spytał.

- Cristal.

- A zatem Cristal z chęcią pokażę ci drogę powrotną do domu.

- Serio?

- Tak.

Oboje wstali i zaczęli iść przez las.

- A ty jak masz na imię?

- Tony.

- Nie jesteś z tond, prawda?

- Tak. Przyjechałem tu do wujka, Charlesa Jorgensona.

- Nigdy o nim nie słyszałam.

- Nic dziwnego. Wujek woli trzymać się na uboczu. Mieszka w lesie odizolowany od reszty miasta. O ile tą zapyziałą wieś można nazwać miastem.

- Faktycznie, nie jest to jakieś centrum rozwoju.

- A ty mieszkasz tu od urodzenia.

Bardziej stwierdził niż zapytał.

- Aż tak bardzo to widać?

- Nie. Jesteś kompletnie inna. I wyglądasz inaczej. Większość dziewczyn tutaj to blondynki z niebieskimi oczami.

- Już zdążyłeś to zauważyć.

Roześmiała się Cristal. I znów usłyszała te kroki. Spojrzała pytająco na Toniego, a on pokiwał głową. Odwrócili się w tym samym momencie. Kilka metrów za nimi między drzewami coś się poruszyło. I było za duże na jakiekolwiek zwierzę. Cristal instynktownie chciała uciekać, ale Tony złapał ją za rękę.

- Nie może poznać, że się boimy.

Powiedział spokojnie. Spojrzał jej w oczy.

- Nie bój się jesteś ze mną.

I uśmiechnął się uspokajająco. I ruszyli dalej, a Tony cały czas trzymał ją za rękę.

- Gdzie pracuje twoje mama?

Spytała odginając gałąź.

- W wydawnictwie.

- Masz rodzeństwo?

- Tak, młodszą siostrę. Ma na imię Molly.

- Ile ma lat?

- Dziesięć.

Kroki za nimi się nasiliły, a Tony mocniej ścisnął jej rękę.

- A ty?

Zapytała starając się by jej głos brzmiał spokojnie. Brunet uśmiechnął się.

- Dziewiętnaście.

Czyli jednak jest straszy, pomyślała szatynka. I w tedy zobaczyła coś co sprawiło, że kamień spadł jej z serca. Kilka metrów przed nimi było wyjście z lasu.

- Jak to możliwe, że jesteś tu stosunkowo od niedawna, a znasz ten las lepiej niż ja?

- Szybko się uczę.

Gdy dotarli pod jej dom szatynka odwróciła się, ale nie zobaczyła nikogo.

- Dziękuję.

Powiedziała. Tony uśmiechnął się i wyjął z kieszeni długopis. Potem odwrócił jej rękę i zaczął pisać na niej ciąg cyfr.

- Jakbyś potrzebowała to zadzwoń.

Powiedział i pocałowała ją w policzek. A potem po prostu odwrócił się odszedł.

 

środa, 2 lipca 2014

Top 10, czyli szalone pomysły part 1


Hej,

Dzisiaj postanowiłam wstawić ranking Top 10 par książkowych. To zaczynamy!

Miejsce 10 Anabeth i Percy z serii ,,Percy Jakson i Bogowie Olimpijscy’’

 

Pierwsze co muszę powiedzieć jeżeli chodzi o tą serię to to, że się w niej zakochałam. Jest naprawdę świetni napisana, a ja uwielbiam fantasy, więc…

 

Anabeth jest typem dziewczyny, która wie czego chce. Miała trudne dzieciństwo, ale to uczyniło ją silną.

Percy’ego natomiast zaczęłam uwielbiać z powodu jego przywiązania i poczucia odpowiedzialności za swoją mamę.

Ta dwójka na początku była przyjaciółmi, przeżyła z sobą naprawdę sporo, a autor bardzo dobrze to pociągnął. Nie było czegoś takiego, że się poznają i od razu w sobie zakochują, nie. Ale mimo to chemia była niemal od początku i muszę przyznać, że do tej pory chętnie wracam do tej książki.

 

Miejsce 9 Bella i Jakob z serii ,,Zmierzch’’

 

Muszę przyznać, że sama książka nie przypadła mi do gustu. Główna bohaterka jest rozlazła i pojawiają się pewne niedociągnięcia w fabule, ale mimo to czytając momenty z właśnie tą parą po prostu, sama nie wiem. Podobały mi się.

 

Bella. Ach. Powiem prosto z mostu-nie lubię jej. Irytuje mnie to, że lata za Edwardem, wpatruje się w niego jakby był ósmym cudem świata, a on jest tylko…Edwardem.

 

Jakob to typ faceta z zasadami. Nie opuścił Belli nawet wtedy, gdy ona otwarcie oświadczyła, że zawsze wybierze Edwarda. A gdy była w ciąży starał się nią opiekować. Poświęcił wszystko, zostawił stado. A ona i tak wybrała Edwarda. I co z tego, że wzięła z nim ślub?! Mogła się przecież rozwieść!

 

Miejsce 8 Allie i Carter z serii ,,Wybrani’’

 

I kolejna seria, która nie przypadła mi do gustu, ale mimo to polubiłam tę parę.

 

Allie po zniknięciu swojego brata zaczyna się obracać w nieodpowiednim towarzystwie aż w końcu zrozpaczeni rodzice wysyłają ją do specjalnej Akademii. Panują tam dosyć dziwne zwyczaje i ogólnie jest inaczej niż było w jej życiu do tej pory. Poznaje tam dużo nowych ludzi. W tym Cartera.

 

Carter jest typowym outsiderem, który maskuje swoje problemy wewnętrzne ilością dziewczyn, które ,,zaliczył’’ i sarkazmem. Ale gdy poznaje Allie wszystko się zmienia. On się zmienia.

 

Miejsce 7 Katniss i Gale z serii ,,Igrzyska Śmierci’’

 

Katniss urodziła się w najbiedniejszym dystrykcie. Musi utrzymać mamę i siostrę. Zostaje wylosowana, trafia na arenę. Ale wraca. Niestety nic już nie jest takie samo.

 

Gale. Tysiąc razy lepszy od Peety Gale. Uwielbiam tę postać. Musi utrzymać całą rodzinę. Jest za sprawiedliwością. Jest zakochany w Katniss. Musi patrzeć jak ona mizia się na arenie z Peetą. Musi pomóc jej rodzinie. A co zrobił Peeta? Nic!!

 

Miejsce 6 Harry i Ginny z serii ,,Harry Potter’’

 

Uwielbiam ,,Harry’ego Pottera’’. Chciałabym być w przyszłości tak dobrą pisarką jak J. K. Rowling. Może będę?

 

Harry. Współczuję mu. Wiele przeszedł. Trochę za dużo. Ale mimo to się nie poddał. Kocham to w tej postaci.

 

Ginny dorastała sama wśród sześciu braci. I przed to nigdy nie była taką różową miękką dziewczyneczką. Była twarda. Szacun.

 

Miejsce 5 Ethan i Lena z serii ,,Piękne Istoty’’

 

Na początku poznajemy Ethana, któremu od jakiegoś czasu śni się pewna tajemnicza dziewczyna. I jakie jest jego zaskoczenie, gdy w szkole spotyka właśnie tę dziewczynę.

 

Lena jest jedną z Obdarzonych. Mieszka ze swoim nieco ekscentrycznym wujkiem Maconem. Trafia do nowej szkoły, gdzie nie czuje się zbyt dobrze. I wtedy poznaje Ethana, zwykłego chłopaka, który chce jej dać zwykłą miłość.

 

Miejsce 4 James i Lily z serii ,,Harry Potter’’

 

Po prostu polubiłam tę parę. James, który jest niemal obsesyjnie zakochany w Lily i ona sama, która broni się jak może przed tym, że James jednak jej się podoba. A potem ta ich bezgraniczna miłość do Harry’ego, gdy oboje za niego umierają. Najpiękniejsze jest moim zdaniem jednak to, że walczyli do końca.

 

Miejsce 3 Alan i Bella z serii ,,Universo’’

 

Wiem, wiem, wiem. Wiem, że to bohaterowie mojej własnej serii. Ale czy ktoś mi zabroni po prostu ich lubić. Przecież są świetni! To ich przekomarzanie, ale i chronienie siebie nawzajem czyni ich nie tylko dobrymi przyjaciółmi, ale i dobrym materiałem na parę. Są inni, ale podobieństwa w związku podobno szkodzą.

 

Miejsce 2 Damon i Elena z serii ,,Pamiętniki Wampirów’’

 

I tu muszę przyznać, że wolę ich w serialu. Tak, wiem. Jestem zdrajcą J

 

Elena straciła rodziców. Potem spotkała Stefano, w którym się zakochuje mimo jego wampiryzmu. Ale na scenę wkroczył jego brat Damon i sytuacja się skomplikowała. Elena bowiem zadała sobie sprawę, że zaczyna coś czuć do starszego brata swojego chłopaka.

 

Damon. I tu mam ciężki orzech do zgryzienia, ponieważ mimo sympatii do tej postaci muszę przyznać, że trochę wad ma. Potrafi być opiekuńczy, ale jest również samolubny. Może kochać, ale niestety nie chce. Mimo wszystko nauczył się. I to go rehabilituje w moich oczach.

 

MIEJSCE 1 JACE I CLARY Z SERII ,,DARY ANIOŁA’’

 

Clary to ruda dziewczyna z Nowego Jorku. Ma przyjaciela Simona, mam Jocelyn i nudne życie. Jednak wszystko się zmienia. Jednego dnia widzi morderstwo, następnego jej mam znika, a ona dowiaduje się, że istnieją Demony, Anioły i Nocni Łowcy. A jednym z nich jest Jace, chłopak, który ratuje jej życie. Nie jeden raz.

 

Jace jest sierotą wychowaną przed przybranych rodziców. Poznaje Clary i jego życie zupełnie się zmienia. Bo on się w niej zakochuje. I czuje, że musi ją chronić. Zawsze i wszędzie. Mimo wszystkich przeciwności.

 

Jace! Kocham tę postać. Takiego chłopaka mogłabym mieć xD

 

Niedługo (może jeszcze dzisiaj) dodam cytaty moich ulubionych bohaterów. Będzie się działo!

Truskawka      

      

 

   

 

niedziela, 15 czerwca 2014

Rozdział 1 Nieznajomy


    Gdy Cristal się obudziła było przez szóstą. Przeciągnęła się i wstała. Za oknem wstawało słońce, a wraz z nim nowy dzień. Usiadła na parapecie i odgarnęła plątaninę włosów z twarzy. Jej dom był położony naprzeciwko lasu co oznaczało, że miała na niego dobry wgląd. I nagle zauważyła, że coś poruszyło się między drzewami. Nie mogło być to żadne zwierzę, nie tak blisko drogi. Więc co? Człowiek? Raczej nie. Miejscowi unikali tego lasu, mówili, że jest nawiedzony. Cristal od zawsze była bardzo odważna i najpierw robiła, a potem myślała. Od razu więc podniosła się na równe nogi i wyszła z pokoju. Przeszła przez korytarz bardzo cicho, aby nie obudzić mamy i siostry. Gdy dotarła do przedpokoju złożyła trampki i wyszła z domu ostrożnie zamykając za sobą drzwi. Szybo przeszła przez drogę i zatrzymała się na krawędzi lasu. Odliczyła w myślach do dziesięciu i weszła w gęstwinę drzew i krzewów.

Cristal nigdy nie bała się lasu tak jak inne dzieci. Lubiła tam wchodzić i nie wierzyła w legendy i opowieści ludzi ze wsi. Ale mimo to musiała przyznać, że las o tej porze wydawał się dość niesamowity. Nagle jedno z pas jej włosów  zaczepiło o gałąź.

- Kurde.

Warknęła.

- Taka ładna, a tak się wyraża.

Dziewczyna poczuła jak serce podchodzi jej do gardła. Odwróciła się. Za nią stał chłopak zadecydowanie starszy do niej. Miał kruczoczarne włosy i szaroniebieskie oczy. Jego usta były wykrzywione w ironicznym uśmiechu.

Szatynka nie była w stanie wypowiedzieć ani słowa. Roztargniona szarpnęła mocniej za włosy i aż syknęła z bólu, gdy je sobie wyrwała. Chłopak wybuchnął złośliwym śmiechem. Cristal zrobiła się cała czerwona.

- A więc powiedz droga masochistko, co cię sprowadza do nawiedzonego lasu o tak wczesnej porze? Nie boisz się, że napadną cię duchy?

- Nie wierzę w duchy.

Odpowiedziała w tym samym momencie zdając sobie sprawę z tego, że jest ubrana w krótkie spodenki w kratkę i niebieską bluzkę z myszką Mickey.

- A teraz przepraszam, ale muszę już iść.

Dodała i ruszyła w kierunku powrotnym do domu.

- Do zobaczenia księżniczko!

Krzyknął za nią.

 

Gdy Cristal znalazła się z powrotem w domu była szósta trzydzieści. Jej mama i siostra nadal spały, ale dziewczyna była zbyt rozemocjonowana żeby spać. Jej myśli wciąż wypełniał nieznajomy chłopak. Była pena, że nigdy wcześniej go nie widziała, więc za pewne nie był z tond. W takim razie z kąt? Może przyjechał do rodziny? Cristal przeczesała ręką plątaninę włosów okalających jej twarz i od razu przypomniała sobie ten jego uśmiech i to, że zrobiła z siebie kompletna idiotkę. I nagle poczuła się okropnie senna. Próbowała wstać z krzesła, ale jej się to nie udało. Upadła na podłogę. I nagle poczuła, że ktoś ją podnosi. Nie wiedziała kto, była zbyt zmęczona, powieki jej opadały. Zasnęła.

 

piątek, 16 maja 2014

Prolog Zwyczajność

  Byłam zwykłą dziewczyną mieszkającą w zwykłym mieście. Miałem jak najbardziej zwykłe, ale kochane przyjaciółki. Codziennie rano spóźniałam się do szkoły, a wieczorami czytałam książki, które przenosiły nie do innych miejsc. Każdego dania prosiłam by w moim życiu wydarzyło się coś niezwykłego. By w końcu coś się zmieniło.

I tak się stało…